Nieudany rewanż bialskiej Stali
W 20. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bialska Stal zmierzyła się z LKS Czaniec.
BKS Stal - LKS Czaniec 0:2 (0:2)
Bramki:
0:1 Hałat (34')
0:2 Hałat (41')
Żółte kartki:
Szczęsny - Bober
BKS Stal: Kozik, Dzionsko, Prokopów, Sobala, Zdolski, Szczęsny, Bednarz (56. Iskrzycki), Czaicki, Karcz (73. Furczyk), Brychlik (70. Caputa), Chrapek (60. Kocur)
LKS Czaniec: Kawaler, Waligóra, Żak, Piekielny, Jastrzębski (63. Łącki), Kozioł, Hałat (80. Móll), Borak, Fabisiak, Bober, Kwaśniewski
W 20. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bialska Stal zagrała z LKS Czaniec. Podopieczni trenera Rafała Góraka liczyli w tym meczu na zwycięstwo nie tylko przez wzgląd na kolejne trzy punkty zapisane do tabeli, ale również z powodu wyniku pierwszego spotkania w tym sezonie pomiędzy obiema ekipami. W Czańcu bowiem piłkarze z Bielska-Białej ponieśli porażkę 0:1. Jak się później okazało była to pierwsza z dwóch przegranych Stali (drugą była porażka 0:2 z liderem Odrą Opole).
Spotkanie z Czańcem od początku nie układało się po myśli bielszczan. Pierwszy celny strzał na bramkę przeciwnika zanotowali goście w 6. minucie, ale uderzenie Fabisiaka bez problemów złapał Kozik. Bielszczanie bramce rywala zagrażali jedynie po stałych fragmentach gry. W 14. minucie po rzucie rożnym główkował Zdolski, ale nie trafił w bramkę. Podobny skutek miała główka Szczęsnego w 30. minucie. Cztery minuty później było już 1:0 dla gości, a na listę strzelców wpisał się Hałat. Siedem minut później ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie na 2:0 wykorzystując bierną postawę bielskiej obrony. W doliczonym czasie gry dobrą szansę mieli jeszcze gospodarze, ale strzał Karcza obronił Kawaler.
Od początku drugiej części bielszczanie ruszyli do ataku, ale Czaniec umiejętnie się bronił. W 52. minucie świetnej szansy nie wykorzystał Karcz, którego strzał z sześciu metrów obronił Kawaler. Kilka minut później znów pod bramką LKS było groźnie. Tym razem jednak Szczęsny z Chrapkiem przeszkodzili sobie w oddaniu strzału i piłkę złapał bramkarz gości. W 70. minucie bliski szczęścia był Iskrzycki, który strzelił z linii pola karnego, ale piłka odbiła się od poprzeczki. W odpowiedzi świetną szansę zmarnował Fabisiak, który będąc sam na sam z Kozikiem nie potrafił pokonać bielskiego bramkarza. W 78. minucie po dobrej akcji Iskrzyckiego i świetnym dośrodkowaniu do niepilnowanego Caputy, ale ten główkował zbyt lekko. Mocy nie zabrakło główce Kocura w 88. minucie. Tym razem jednak nie było dokładności, bo piłka poszybowała obok słupka.
Po 90. minutach sędzia zakończył mecz, a BKS musiał przełknąć gorzką pigułkę porażki, bo z rewanżu na LKS nie wyszło zupełnie nic...







